Money.plMotoryzacjaWiadomościPublikacje

Skoda Citigo - małe auto w długiej trasie

2014-10-17 06:00

Skoda Citigo - małe auto w długiej trasie

1 / 2

Wielokrotnie słyszeliśmy, że samochody segmentu A świetnie sprawdzają się w roli tzw. drugiego auta w rodzinie. Na przyjemność posiadania dwóch pojazdów wiele osób pozwolić sobie jednak nie może. Postanowiliśmy sprawdzić, czy jeden z najmniejszych samochodów na rynku - 3,56-metrowa Skoda Citigo - nadaje się do pokonywania dużych odległości.

W teorii wszystko wyglądało dobrze. Pod maską testowanej Skody pracowała mocniejsza wersja silnika 1.0 MPI. Maksymalne 75 KM powinno wystarczyć do sprawnej jazdy po autostradach i drogach szybkiego ruchu. Homologowane zużycie paliwa 4,7 l/100km przy zbiorniku mieszczącym 35 l oznacza 745 kilometrów zasięgu. Z kolei 251-litrowy bagażnik nie sprawdzi się podczas przeprowadzki, ale ekwipunek na kilkudniowy wyjazd powinien pomieścić.

e9b72260833dca5f9c714dc488f2dd6a.jpg

Za cel obraliśmy północne wybrzeże Morza Bałtyckiego, gdzie poza fiordami, wciąż wypiętrzającym się brzegiem i niewystępującymi w Polsce gatunkami roślin i zwierząt, można spotkać przyrodę niemal w pierwotnym stanie, a przy odrobinie szczęścia podziwiać także zorzę polarną.

Najszybszym, a zarazem najtańszym sposobem na dotarcie do Szwecji są promy, kursujące z Gdańska, Gdyni oraz ze Świnoujścia. Od 2000 roku można pokusić się także o wyprawę na kołach. Przejazd nad cieśniną Sund umożliwia imponujący most resundsbron. Decydując się na wyprawę przez Danię, trzeba pogodzić się z nadłożeniem wielu kilometrów oraz koniecznością uiszczenia słonych opłat za przejazdy mostami Storebltsbroen (132 zł) oraz wspomnianym resundsbron (187 zł). Stawiamy na transport morski.

Citigo szybko wpadło w oczy personelowi odpowiedzialnemu za ustawianie samochodów na pokładzie promu. Mała Skoda, jak roboczo nazywali auto, komunikując się przez krótkofalówki, idealnie nadawała się do wypełnienia luki między przyczepą ciężarówki i burtą statku. Kilka chwil po opuszczeniu promu trafiamy na główną drogę, gdzie zauważamy dwie prawidłowości: przydrożnych reklam jest jak na lekarstwo, a szwedzcy drogowcy rozważnie gospodarują znakami. W Polsce zagęszczenie znaków, bannerów i diodowych reklam potrafi skutecznie rozpraszać uwagę kierowców.

9cff0c63253ff8b491da45666a5c1f21.jpg

Typowym dla Szwecji rozwiązaniem, które sukcesywnie pojawia się na naszych drogach, są bariery linowe. Niszczą się nawet przy niewielkich uderzeniach, jednak skutecznie absorbują energię, nie pozwalając na odbicie się samochodu.

Bariery linowe są również tańsze w produkcji, łatwiejsze w naprawach oraz bardziej estetyczne od pasa blachy z przetłoczeniami. Prawdopodobieństwo czołowych zderzeń, które przy prędkościach osiąganych na głównych szlakach komunikacyjnych zwykle są tragiczne w skutkach, Szwedzi próbują ograniczać układem pasów 2+1. Miejsce szerokiego pobocza zajął dodatkowy pas - przeplatający się po równo między kierunkami jazdy. To z kolei pozwoliło na podniesienie limitu prędkości, nawet do 110 km/h.

Projektanci drogi nie zapomnieli o właściwym oznakowaniu, co ułatwia sprawne wyprzedzanie. Wzięli też pod uwagę ukształtowanie terenu na podjazdach niemal zawsze wyznaczono zdublowany pas. Wspomniane rozwiązania są składowymi planu Vision Zero. Od 1997 roku Szwecja walczy o całkowite wyeliminowanie tragicznych wypadków. Realizacja ambitnego projektu nie jest niemożliwa. Od 1997 do 2012 roku liczba osób zabitych na szwedzkich drogach spadła z 541 do 286. Dla lepszego zobrazowania sytuacji warto dodać, że przeliczona na milion mieszkańców statystyka dla Polski jest trzykrotnie gorsza.

Przemyślana infrastruktura drogowa północy Europy ogranicza również ilość czasu marnowanego w korkach i sprzyja oszczędzaniu paliwa. Siatka szlaków komunikacyjnych została dopasowana do natężenia ruchu. Z drastycznymi spowolnieniami nie spotkaliśmy się nawet w przy największych aglomeracjach. Zachowania kierowców z chęcią przenieślibyśmy na krajowe podwórko.

Szwedzi starają się zawczasu planować manewry, spoglądają w lusterka, zachowują rozsądny odstęp między pojazdami, nie trzymają się kurczowo lewego pasa i sprawnie rozpędzają samochody do dozwolonych prędkości. W rezultacie nawet duża liczba pojazdów na danym odcinku trasy nie burzy płynności ruchu. Dozwolone prędkości maksymalne nie należą do wysokich. Tylko na wybranych fragmentach autostrad zezwolono na jazdę w tempie 120 km/h. Najczęściej oglądaliśmy znaki z liczbami 100 i 110. Teoretycznie niewiele, ale jadąc przepisowo uzyskamy zbliżoną do ograniczenia średnią prędkość.

W strefach 30 czy 50 km/h nikt nie próbuje naginać prawa. Im dalej od obszarów zabudowanych, tym podejście do przepisów luźniejsze, a dodawanie kilkunastu kilometrów na godzinę ponad limit częściej spotykane. Nie natrafiliśmy natomiast na przypadki rażącego łamania ograniczeń czy wyprzedzania na trzeciego. Jak w domu poczuliśmy się widząc fotoradary poprzedzone znakami ostrzegawczymi, jak również rozbłyskujące przed nimi światła stopu. Nad tablicą ostrzegającą przed fotoradarami często powtórzona jest informacja o dozwolonej prędkości, by zapominalscy profilaktycznie nie zwalniali do 50 km/h.

Na następnej stronie przeczytasz o spalaniu Skody

Tagi: skoda, skoda citigo
Pochwal się na swojej stronie,
że czytasz Money.pl
Czytam Money.pl

Re: Skoda Citigo - małe auto w długiej trasie

ble_ble / 93.93.72.* / 2014-10-17 09:38
Czy redaktorzy tego portalu znają też inne marki samochodów?

Re: Skoda Citigo - małe auto w długiej trasie

TomKs1 / 159.245.16.* / 2014-10-17 09:09
Ja rozumiem, że redaktorzy motoryzacyjni są rozbestwieni, ale proszę: złapcie trochę kontaktu z rzeczywistością. Jeździ się tym, co się ma. Jeździło się do Bułgarii pod namiot maluchem, da się i mikro skodą do Szwecji.