Money.plMotoryzacjaWiadomościInfrastruktura

Londyńczycy przesiedli się na rowery - z powodu strajku

2010-09-07 13:45

Londyńczycy przesiedli się na rowery - z powodu strajku

Londyńczycy przesiedli się na rowery - z powodu strajku
Fot. PAP/EPA
Pierwszy z serii 24-godzinnych strajków w londyńskim metrze, z którego dziennie korzysta ponad 3,5 mln ludzi, powoduje poważne utrudnienia w stolicy Wielkiej Brytanii - podało BBC. W godzinach szczytu kursowało 40 proc. pociągów.

Związki zawodowe RMT, które wspólnie z TSSA zorganizowały strajki, poinformowały, że członkowie syndykatów silnie poparli tę inicjatywę. Potwierdził to operator londyńskiego transportu TfL (Transport for London), podając, że w godzinach szczytu kursowało 40 proc. pociągów, a składy na linii Circle (wokół pierwszej strefy) były całkowicie zawieszone.

Jedyną linią, na której nie została zredukowana liczba pociągów, była linia Northern (północna). Mimo to wiele stacji na tej trasie było zamkniętych. Na liniach Waterloo i City pod koniec godzin szczytu kursowały wszystkie pociągi.

Jednak zdaniem Mike'a Browna z Metra Londyńskiego (London Underground) miasto nie jest sparaliżowane. Na ulice wyjechało sto autobusów więcej niż na co dzień, uruchomiono również dodatkową komunikację rzeczną, z której skorzysta 10 tys. pasażerów więcej niż zwykle.

O ponad połowę więcej Londyńczyków niż wczoraj dojechała do pracy na miejskich rowerach, które od kilku tygodni mają w stolicy Wielkiej Brytanii swoje specjalne parkingi i które można wynajmować na cały dzień płacąc za nie kartą w automacie. Strajk ma zakończyć się wieczorem, ale wszystkie pociągi metra będą kursować normalnie dopiero w środę.

Sekretarz RMT Bob Crow przeprosił pasażerów za zakłócenia, jednocześnie ostrzegając przed kolejnymi strajkami, które spodziewane są w październiku i listopadzie. Związki zawodowe protestują przeciwko planom zmian poziomu zatrudnienia bileterów, co ich zdaniem poważnie narazi bezpieczeństwo pasażerów.

Bileterzy argumentują bowiem, że sprzedaż biletów to tylko jeden z aspektów ich pracy. Udzielają informacji, a sama ich obecność w kasach powoduje, że ludzie czują się bezpieczniej niż na stacjach, które świecą pustkami.

Zdaniem TfL, nie dojdzie do przymusowych zwolnień. Burmistrz Londynu Boris Johnson, który we wtorek na spotkanie na londyńskiej giełdzie przyjechał na rowerze, ocenił, że związki zawodowe nie mają powodu do strajku. - Zostali zapewnieni, że zmiany w zatrudnieniu nie będą obejmować przymusowych zwolnień, że każda stacja zachowa kasę, jeśli obecnie ją posiada - powiedział.

Tagi: strajk, pracownicy, londyn, metro, wielka brytania
Zobacz więcej: strajk
Pochwal się na swojej stronie,
że czytasz Money.pl
Czytam Money.pl